CENTRUM TERAPEUTYCZNE SPES

BARBARA GILEWSKA

 
 
Paniu Basiu, jak wróciłyśmy w piątek Anastazja zjadła kilka kawałków ciastka! Sama do buzi i nie ma! Zaczęła jeść kawałki! Teraz chętniej żuje cokolwiek.
 Ewa C.
mama Anastazji

Trafiliśmy do Pani Basi zaraz po diagnozie zaburzeń rozwojowych, autyzmu. Wydawało mi się być niemożliwym, że trzyletnie dziecko spokojnie leżąc przetrwa terapię trwającą kilka godzin. A jednak!
Pani Basia śpiewa, zagaduje, rozśmiesza dzieci i dodaje otuchy rodzicom. W gabinecie panuje rodzinna atmosfera, sprzyja kontaktom i wymianie doświadczeń pomiędzy rodzicami.
Wszystkie Panie, prowadzące terapię mają wspaniałe podejście do dzieci, a sama terapia wydaje się być relaksująca i przyjemna.
Michał w trakcie turnusu zaczął składać pierwsze zdania. W dłuższej perspektywie czasu znacznie poprawiła się jego koordynacja ruchowa.
Po roku od diagnozy Mały mówi zdaniami, zadaje pytania, przestał używać pieluch. Jest jeszcze wiele do zrobienia, ale mocno wierzymy, że z pomocą Pań z Białych Błot i innych życzliwych, ciężko pracujących z nami osób, małymi kroczkami będziemy zbliżać się do samodzielności i typowego funkcjonowania w społeczeństwie.
Mama Michała


Alan
 
"Jestem mamą Alana. Gdy trafiliśmy do SPES w Białych Błotach synek miał 2,5 roku i stwierdzone MPD.

Po pięciu dniach intensywnej pracy w SPES synek postawiony stał  w czworakach i każdego dnia tę pozycję lepiej utrzymuje. Postaram się wypisać wszystko co zmieniło się u synka przez ostatnie 3 miesiące:
- został wyrównany mechanizm symetrii,
- synek nie tolerował leżenia na brzuchu, teraz chętnie leży i podnosi się na przedramionach,
- zaczął przekręcać się z brzucha na plecy i spowrotem,
- poprawił się chwyt w dłoniach (stwierdzenie Pań z terapii zajęciowej),
- swobodnie wkłada swoje palce do swojej buzi i to kontroluje,
- skończyły się odruchy wymiotne, 
- zaczął lepiej gryźć (radzi sobie nawet z zapiekankami),
- przesypia całe noce w swoim łóżku we własnym pokoju,

Praktycznie każdego dnia po turnusie widziałam, że synek robi postępy. Gdy po trzech miesiącach pojechaliśmy do neurologa na wizytę, doktor nie mogła uwierzyć ile Alan potrafi. Miała uśmiech od ucha do ucha przy badaniu syna. Teraz jesteśmy na drugim turnusie, mam nadzieję, że będzie równie obfity w nowe umiejętności Alanka."


Madzia
 
Jestem mamą Madzi.
Madzia ma 6 lat, autyzm.
 
Uczęszczamy do pani Basi od sierpnia 2015. W czerwcu 2016 zdecydowaliśmy się na STP.
  1. Zaczęła powtarzać niektóre wyrazy i sylaby. (Coś chcr od nas to mówi ‘mama’, ‘tata’)
  2. Zadania (tzw. poznawcze) robi z większą dokładnością i przejawia większą inicjatywę.

Julia
6 października 2011

Witam Pani Basiu!Piszę, bo ostatnio prześladuje mnie Pani w snach więc pomyślałam by podzielić się nowinkami o naszej Julci. Dzieją się cuda!!! Dziś np. dałam jej lizaczka okrągłego, którego jak dotychczas gryzła, nie lizała a dziś moje dziecko wysuwało języczek i po raz pierwszy autentycznie tego lizaka wylizała. W rozmowie oprócz słówek na *M*,*B*pojawiło się *T*. Jak już Pani wspominałam 13.09.2010 roku odbyło się nasze pierwsze spotkanie u Pani w Gabinecie SPES w Bydgoszczy. Jeszcze rok temu Julia nie umiała samodzielnie zrobić ani jednego kroku, a dziś potrafi ich zrobić nawet kilkanaście bez niczyjej pomocy, równowaga zdecydowanie lepsza, bo nawet chce schylać się sama po przedmioty z podłogi, staje się bardzo silną dziewczynką, od miesiąca przy wsparciu moich rąk pokonuje wszystkie schody na trzecie piętro, po prostu jesteśmy z mężem bardzo szczęśliwi, bo nasze dziecko robi ogromne, mocno zauważalne postępy odkąd prowadzi Pani naszą Julę. Jest ona zdecydowanie dzieckiem odmienionym, kiedy
porównuję ją sprzed roku, cała Integracja Sensoryczna się poprawiła, automatycznie nie reagowała na swoje imię, była bardzo powolna, obecnie wszystko czego się nauczy chce zrobić szybko. Zdajemy sobie sprawę, że Julia jest dzieckiem z wyzwaniami, przed nami nadal sporo pracy, ale kiedy obserwuję moją córkę, widzę efekty pracy terapeutów z tego gabinetu. Dziękuję im za ogromne poświęcenie, wytrwałość, oddanie oraz uczucie wobec wszystkich dzieci.
Rodzice Julii


O Franiu
Opinie mamy Frania K. 12 lipca 2011

No i postepy-nadal galopujace... Franio lepi z plasteliny np kulę i przykleja ja na suficie lub scianie swojego domku z klockówjako lampę :) Ma ostatnio nowa fascynacje-kształtami :)-ostatnią poznaną figurą jest stozek , który bardzo mu sie podoba bo ma koło i trójkąt :) Dzisiaj powiedział DO ZUZI- "Zuźka chodź na balkon" udaje i próbuje wciagac do zabawy innych-dzisiaj przyszedł do mnie i mówi : " Kianio oparzył sztucznym ogniem-boli reka, jest gorąca" hehe-(ma malutki plastikowy kominek z ogieńkiem do domku dla lalek :) ) No i coraz częściej mówi o sobie JA-jeszcze mu sie miesza i smieszne rzeczy z tego wychodzą np: "Kianio nie jestem córeczka-kuleczka.Kianio jestem SYNUŚ". Ja sobie te cudne perełki pospisuje wszystkie-bo to naprawde coś pieknego :) Ostatnio Franio wymieniał wszystkich , których lubi i co rzekł?
"kianio lubi BASIĘ"-nie ulega watpliwości , o która Basie chodzi-bo zna tylko JEDNĄ ! Pozdrawiamy baaaardzo ciepło
I kolejne wieści o Franiu :) 22 lipca 2011
Króciutka relacja BARDZO szczęśliwej mamy: Franio bawiąc sie w dom teletubisiami ustawił sobie jednego na balkonie domku dla lalek a drugiego pod domem (jeździł nim na
hulajnodze) Nagle teletubis stojacy na bakonie dosłownie RYKNAŁ na cały głos: " POOO-chodź do domku na górę!!!-deszczyk pada!!!" A w porze obiadowej do Zuzi: "Juśka-chodź do kuchni na obiadek!!!-ziemniaczki i rybka dzisiaj!!!" Codziennie rano mówi "dzisiaj jest ...(tutaj AKTUALNY dzień tygodnia) np. piątek- nie ma juz czwartku..." wieczorem natomiast "skończył sie już dzień, skończył się czwartek-jutro będzie piątek" Najwiekszym szokiem jest to-że naprawdę rzadko sie myli i pamieta nazwy tych dni :) No "zasuwa" na całej linii :D Będąć u naszej pani doktor podczas rozmowy jedno z naszych dzieci zaczęło wymienia c literki z grzbietu jakiejś książki stojącej na półce. Pani doktor powiedziała nam że nie polecałaby nauki liter dla dziecka z takimi zaburzeniami. Gdy zapytałam ja dlaczego NIE (przeciez wszystkim dzieciakom autystycznym te literki "wpycha się" od urodzenia niemalże)-odpowiedziała: Autyzm czy szereg takich zaburzeń jakie ON KIEDYŚ MIAŁ-sprowadza wszystko do znaku...Uczac go liter-uczycie go myślenia znakiem... Oczywiscie-cos w tym jest-ale dla mnie najważniejsza część zdania leży gdzie indziej hehe ("on kiedyś miał...") Jeszcze MNÓSTWO pracy przed nami -tyle jeszcze ten nasz Franio musi się nauczyć...jeszcze pewnie kilka lat ćwiczeń,"turnusów", terapii i chelatacji-ale wiem, że może być dobrze...
Ostatnio wykazał się naprawde niezłym refleksem i mądrością-sam sobie uratował skórę...: Staliśmy przy parkingu obok sklepu-tak na uboczu.Tomek rozmawiał z byłą uczennicą,Zuza w wózku. Nagle jakiś KRETYN wyskoczył samochodem prosto na Frania...My osłupieliśmy-naprawdę ja nie byłam w stanie nawet krzyknąć.A nasz maluch zerwał się i zaczął uciekać przed samochodem co sił w tych małych nóżkach... Oczywiście wrzeszcał przy tym " NIEEEE!!!!!" Pędem wskoczył na trawnik a auto z osłupiałym kretynem go minęło...
Wszystko-ułamek sekundy-myślałam że dostanę zawału ze strachu... No gdyby nie szybka reakcja naszego czterolatka-nie byłoby dobrze.UFFF-a tak nawiasem mówiąc-nie wiedziałam że on tak potrafi biegać!!! (tak, tak-teraz już sie uśmiecham na wspomninie tego wydarzenia-Franio natomiast-wie doskonale że "samochód jest sztuczny a Franio prawdziwy"-i że "Franio miałby strupek a samochód nie..."-od tamtej pory w poblizu ulicy sam trzyma mocno rekę Taty i mawia " nie puszczaj rączki"... No mnóstwo fajnych rzeczy ten nasz maluch robi i gada :) Ostatnio odkrył, że plastelina jest doskonały materiałem do pozyskiwania nowych gadzetów do wyposażenia domków dla lalek...
I tak teletubisie sa szczęśliwymi posiadaczami: plastelinowej wanny pisuaru (tylko jeden sika do pisuaru bo "JEST CHŁOPCEM") dwóch umywalek prysznica kolejnego kibelka A przed domem stoja wielkie plastelinowe drzewa... Wczoraj wieczorem Franio wytachał skądś kolejny kawał plasteliny i z błyskiem w oku powiedział "TERAZ ZROBIMY BASEN" chyba skopiuje część tej wiadomości i wrzuce na stronke Frania :)Maluchy ostatnio śpia do 10 ale za to zabieraja nam dotychczas wolne wieczory... Naprawdę nie mam czasu nawet na zadbanie o kolejny wpis czy odpowiedzi na maile mam małych autystów...A MIAŁAM ODPOCZYWAC W WAKACJE!!!-
dobry żart Pozdrawiamy bardzo ciepło -i do zobaczenia we wrześniu -oczywiście -bedę na bieżąco informować co tam u Frania :)No chyba że woli pani mieć niespodziankę Pozdrawiamy
Mama Frania - Paulina

Nowe wieści o Franiu
Opinie mamy Frania K. 15 września 2011

Znowu ja :)... Dzisiaj Franio był na pierwszych po wakacjach zajęciach wczesnego wspomagania rozwoju :)Ostatnio był w ośrodku w połowie czerwca, więc terapeuci nie widzieli go rzeczywiscie chwilkę:) Pani psycholog-Natalia-słysząc moje szczebioczące dziecko-wykrzyknęła-"jak ty to zrobiłaś???"-po czym poprawiła się szybciutko "hmmm-to znaczy pani...-jak pani to zrobiła?" W ogóle Franio zrobił furorę-pomimo tego, że gadał głownie o kibelkach i odpływach-oraz chyba wszystkim pochwalił sie swą nowo zdobytą wiedzą na temat kibelkowy: "spuszczona woda płynie rurą do kanału, z kanału do Sanu z Sanu do Wisły a z Wisły do morza!!!"-Jeszcze dodaje-"morze jest daleko-pojade kiedyś nad morze..."-Oj urwanie głowy z tą woda-naprawdę...Ale duma mnie przepełnia-wiadomo Dzisiaj usłyszałam jeszcze, że warto byłoby zrobić Franiowi specjalistyczne testy na inteligencje bo "ponad przecietny to on jest na pewno-i to sporo-ja bym zrobiła z czystej ciekawości -ILE PONAD???" (dosłowny cytat pani psycholog dziecięcej)- toż to balsam na duszę matki-mieć małego mądralo-geniusza :)-już ja go sobie przypilnuję, żeby się ten potencjał nie zmarnował hehe... Aż się chce pani Basiu-dlatego sie dzielę (niemały wkład w intelekt mojego syna mają czyjeś rączki na ESTEPACH -PRAWDA???) No i nowe hasło sprzed dwóch godzin "pamiętam , że byłem kiedyś chory-ale teraz -chyba już nie jestem" (tak tak -całe w pierwszej osobie!!!-coraz częściej prawidłowo mówi)
Mama Frania - Paulina

Franio "nasz debeściak"
1 grudnia 2011

Witamy Pani Basiu ! Nadszedł etap, że z fali cudownych wiadomości dotyczących postępów Frania w sferze rozwoju mowy, kontaktu, motoryki-z ogrrromną radością-czas juz chyba przejść do etapu "ZŁOTYCH MYŚLI", bo jest ich coraz więcej-i rozbrajają w ustach mojego (NASZEGO!!!) czterolatka dojrzałością i empatią: "DZISIAJ KSIĘŻYC JEST DZIDZIULKIEM-JAK BĘDZIE PEŁNIA-BĘDZIE DOROSŁYM MĘŻCZYZNĄ" ( rzeczywiście-pełnia chyba 10 grudnia-księżyc-chudzinka-na dzień dzisiejszy...) "MAMO-PRZYWITAŁEM SIĘ Z DZIEWCZYNKĄ-JUŻ JESTEM ZDROWY" (przy tym przeżyłam szok-ILE ON OGARNIA PANI BASIU!!!" "IDE PIERWSZY DO PANI DOKTOR, BO JESTEM STARSZY" "MAMKA NIE RZĄDZI, BO JEST ZA NISKI" WYSOKIE DŹWIĘKI SĄ PISZCZĄCE, NISKIE BUCZĄCE" (to oczywiście w odniesieniu do popsutych kibelków...) Dedukcja kwitnie pani Basiu. Ja-jak zwykle-jestem zachwycona...Moje dziecko sprawia mi najcudniejszy prezent na 30-stkę...Myślę, że jeszcze niedługo napiszę :)

Mama Frania - Paulina


O Nadii
Historia Nadii N

Nadusia urodziła się w marcu 2008r. W pierwszej dobie życia nastąpiły napady padaczki. Zdiagnozowano padaczkę lekooporną. Nadia w wyniku przebytych 5 zabiegów neurochirurgicznych została wyleczona z padaczki. W konsekwencji tych zabiegów jest dziewczynką z niedowładem lewostronnym, który w rezultacie systematycznej rehabilitacji ustępuje.
Nadusia rozpoczęła terapie metodą dr Swietłany Masgutowej w listopadzie 2009r. od tego czasu zaobserwowałam: na dzień 20.04.2010r.
1. bardzo duży progres, w zakresie aktywności głosowej: nowe sylaby, ładna intonacja, zabawa głosem, śpiewa, kombinuje
2. jest bardziej aktywna- interesuje ja więcej rzeczy z najbliższego otoczenia
3. skrócił się czas reakcji na dany komunikat z otoczenia; jak proszę Nadusię o pokazanie np.”rybki” pokazuje praktycznie od razu, na co wcześniej potrzebowała więcej czasu.
4. siła mięśni jest większa. Nadusia jest silniejsza, mniej wiotka, dłużej utrzymuje pozycję siedzącą.

5. blokuje prawą nogę w kolanie podczas pionizacji-czego wcześniej nie było. Stawia opór prawą nogą.
6. dłużej wytrzymuje w pozycji pionowej
7. w podporze układa prawa nogę w osi ciała.
8. jeżeli ma bardzo dużą motywację celowo próbuje użyć lewej rączki (rzadko)
9. znaczny postęp w kontakcie interpersonalnym- reaguje na „zaczepki’ innych osób; sama kombinuje z otoczeniem, zaczepia.
Od maja 2010r. zaobserwowałam:
1. siedzi samodzielnie- stabilnie
2. siada samodzielnie podciągając się za np. drabinki łóżeczka
3. przemieszcza się pełzając, zachowuje prawidłową sekwencję
4. częściej uruchamia się lewa rączka
5. świadomie wypowiada „mama”
6. bardziej się koncentruje
7. potrafi rozpoznać znajome osoby i przedmioty (zabawki) na zdjęciach
8. świadomie wybiera czym chce się bawić, wskazując ulubioną zabawkę na zdjęciu
9. wykazuje większe zainteresowanie otoczeniem, ma w sobie większą dozę ciekawości
10. potrafi okazywać swoje swoje zniecierpliwienie, niezadowolenie
11. poprawiło się „patrzenie” Nadusi- widzi i rozpoznaje znajome osoby z daleka, widzi i rozpoznaje odbicie w lustrze swoje i znajomych osób, potrafi patrzeć w oczy innej osobie
12. potrafi zapamiętać rytm 1-2, 1-2-3 i powtarzać go przy okazji wszelkich zabaw np. z klockami


O Julii
Opinia mamy Julii

Justyna mama prawie 3-letniej Julii, która walczy z wiotkością o nieustalonej etiologii. Julia jest opóźniona psychoruchowo, nadal samodzielnie nie chodzi, ale odkąd przyjeżdżamy na turnusy do gabinetu terapeutycznego „SPES” pani Barbary Wiącek w Bydgoszczy, Julia zaskakuje mnie pozytywnie każdego dnia.
Przed wrześniowym turnusem moja Julia była dzieckiem kapryśnym, płaczliwym, lękliwym i takim nieokreślonym. Odkąd regularnie pracujemy, a trwa to dopiero miesiąc Juleczka zdecydowanie więcej mówi. Kiedy czytam jej bajkę na dobranoc, grzecznie leży i słucha. Jej zachowanie jest zdecydowanie wyraźniejsze, zaczęła sygnalizować, że chce jeść, pić, czy kupkę. Julia w ciągu tego okresu nauczyła się robić „papa” także lewą rączką, przekłada sobie przedmioty z rączki do rączki, nie boi się dużych piłek, do których miała
paniczny lęk, podczas kąpieli świetnie się bawi i nawet chętnie myje włosy. Potrafi się podrapać po głowie, czy uchu, stuka rytmicznie rączkami w przedmioty, które jej się spodobają, lepiej kontroluje oczka, bo rzadziej zezuje. Bardzo chętnie przyjeżdżamy na te turnusy. W gabinecie panuje ciepła, rodzinna atmosfera. Julia jest traktowana bardzo indywidualnie i poważnie. Terapeuci zawsze dobrze i chętnie doradzą. Pacjent jest dla nich najważniejszy.
Cieszę się, że spotkałyśmy Panią Basię i terapeutów pracujących w tym gabinecie. Czuję się bezpiecznie, kiedy Julia jest w rękach takich profesjonalistów jak Oni.
Justyna z Polic


O Kacprze
Wieści od mamy Kacpra
22 lutego 2012

Co u nas hmm...
Basiu Ty mi życie ratujesz tymi turnusami.
Mamy w domu grzeczne,fajne i zupełnie nie tłukące się dziecię.
Co prawda od czasu do czasu zdarza mu się dźwięgnąć się z pięsci tak dla zasady,ale wybitnie nie sprawia mu to przyjemności.
Znów się smieje,kurcze jak nam brakowało tego śmiechu...
Jakiś czas po terapii dostał zapalenia okostnej,potężnego zresztą,czyli ząb musiał go bolec conajmniej dobre 2 miesiące.
Do naszego stomatologa żeby sie dostać to można prędzej zwariować, więc Monia zadzwoniła do swojej koleżanki ktora byla na tyle sprytna,ze wyrwała ząb bez większych sprzeciwów.

Z nowości pojawiły się pierwsze próby naśladownictwa, cwiczymy łapki bo ma problem z zamykaniem i otwieraniem Knillem, i zauwazyłam,ze kiedy siędzę na przeciwko Kapsla to zamyka i otwiera rękę w tym samym czasie co ja.
Co by tu jeszcze, nadal jest na etapie nawiedzonego turysty :D czyli namiętnie na nowo odkrywa swoje miasto,tak jakby widział je po raz pierwszy i awanturuje się wręcz jeśli w trakcie drogi nie opowiada mu sie co jest czym i do czego słuzy.
Bogu dzięki ze śnieg się rozpuszcza,bo zjadł już chyba z polowę tony.
AAAa najważniejsze, dzis jestem z niego totalnie dumna.
Wyobraź sobie,że byliśmy w Warszawie na wizycie,komunikacją publiczna i nasz syn przesiedział jak truśka 2,5 h podróży.Kurczę,no 1 raz w życiu. Wyglądał przez szybę,bez wrzasków,bez łez,bez ucieczek. W obie strony to ponad 5 h,więc gigantyczny sukces jak na jego możliwości i hiperaktywność do kwadratu.
Ściskamy gorąco i wysyłamy caluski.
:*
Magda Sz. mama Kacpra

Wieści od mamy Kacpra
26 lipiec 2012

Kacperek od Września 2011r. chodzi do przedszkola , terapię u Pani Basi mieliśmy końcem stycznia 2012 w szkole prawie nikt nie wiedział że byliśmy na jakiejś terapi , już po pierwszych dniach Kacperek zaczął wołać do toalety , interesowały go bajki (takie do czytania) bardzo chętnie siedział i je oglądał , był spokojniejszy . A wszkole kiedy pytałam jak Kacper sobie radzi ? "jeszcze musimy dużo pracować " " jest dobrze ale....." zawsze pojawiało się to "ale" Pod koniec lutego zaczęły się pochwały " jestem pod wrażeniem jakie Kacper zrobił postępy " " mam do porównania 3 dzieciaczków z Kacperkiem było najgorzej a teraz jestem wręcz zaskoczony ponieważ jest na samym przodzie ".

Ja sama jestem w szoku kiedy widzę jego postępy , w tej chwili mamy już króciutkie pełne zdania , potrafi wskazać a czasami powiedzieć czego chce a najważniesze że zaczął lepiej chodzić , mało tego biega podczas zabawy z siostrą w berka , nie zawadzając o kamienie czy większą górkę , cóż więcej ??? Jestem wdzięczna Pani Basi za to że nam (mi) pomogła i osobie która mnie do niej skierowała .Buziaczki .


Jeremiasz
2,5 latka
Wieści od mamy Jeremiasza.
25 wrzesień 2012

- Jeremiaszek wiecznie uśmiechnięty, no chyba, że coś idzie nie po Jego
myśli, wtedy się denerwuje. Jest nie zmordowany, prawie nie sypia już
w dzień. Dobrze, że ma tyle energii i jest taki ciekawski, dzięki temu
się rozwija :)

Mam nadzieję, że niedługo Panią znów odwiedzimy (czekamy na pieniążki
z 1 %). No i dziękujemy za super atmosferę i oczywiście efekty Pani
pracy.
Pozdrawiamy :)
Mama Jeremiaszka Sara.


Dawid
Wieści od mamy Dawida.
14 kwiecień 2013

Na poczatku chcialabym bardzo podziekowac Doktorowi Andrzejowi Kuliszowi, za wspolprace i za to, co zrobil dla naszego syna. Dziekuje rowniez za to, ze skierowal nas do Pani magister Barbary Olasiewicz.
Jestem mama prawie piecioletniego chlopca chorego na autyzm. Poraz pierwszy spotkalismy sie z Pania Basia ponad pol roku temu w Anglii. Watro w tym miejscu wspomniec, ze nasze spotkanie trwalo zaledwie trzy godziny. Jak mam byc z Pania szczera Pani Basiu, nie zauwazylismy z mezem zadnej roznicy w zachowaniu dziecka, ale to co sie stalo po STP w Bydgoszczy za drugim razem nie jestem wstanie ogarnac do dzisiaj. Od meza uslyszamam, “ co zrobilas z naszym synem?”. Zmiany widoczne byly na kazdym kroku. Nauka
Dawida przebiega sprawniej niz do tej pory, chociaz mowa spedza nam sen z powiek. Jest bardziej skupiony, posluszny, sam spi w swoim pokoju, sam je (do tej pory tylko swoje ulubione dania), lepiej reaguje na osoby trzecie. W koncu zaczal powtarzac samogloski. Na pytanie kto? to? do poszczegolnych obrazkow odpowiada na ja” I” (aj), na mama - “baba”, na tate - “dady”, na babe - “baba”.Teraz jak cos chce mowi “daj, dac”, ostatnio wymyslil “dudu”. No i w koncu opanowalismy ciecie nozyczkami :D. Dawid zaczal znowu tolerowac inne koszulki. Prawie przez pol roku nosil jeden zestaw. Dziekuje Pani Basiu! :D. Co wiecej... Powoli zaciera sie jego obsesja na punkcie cyfry cztery (four), to ciagle powtarzane do znudzenia “K”. Dzisiaj wystatczy powiedziec Dawid powiedz sam, albo powiedz ladnie four - od razu odpuszcza. Do tej pory za kazdym razem musielismy powtarzac four. Co ciekawe, te czworki sa wszedzie ;-). Mielismy juz tego dosc. Co zauwazylismy, to to, ze mniej tupie, chociaz pojawialo sie pukanie, ale i z tym sobie - radzimy. Bez problemu zmieniamy trase spaceru. Na pewno tez latanie, a raczej zapinanie pasow w samolocie sprawia mam mniej klopotu, chociaz i tak do tej pory nie obeszlo sie bez pomocy obslugi samolotu. Jest coraz lepiej. Ostatnio Pani tak go “wysiszyla”, ze przespal caly lot ;-). Co wiecej, Dawid bardziej zaczyna okazywac uczucia. Jak mu mowie, ze tata wraca z pracy, to szybko sprawdza w oknach czy juz jedzie nasze auto i czy juz stoi pod domem. Nie mam juz przeszukiwania taty kieszeni, czy jest telefon. Teraz sa podskoki, jest radosc, ze tata jest znowu z nami. Wiem, ze czeka nas jeszcze duzo pracy, ale mam nadzieje, ze nam sie uda.
Co do naszego trzeciego spotkania, hm… Nie mam juz takiej roznicy, takiego skoku jak po drugim spotkaniu. Na co dzien stosujemy sie do Pani zalecen, a spinacze to teraz jedna z naszych ulubionych zabaw. Balansowanie Daw robi sam ;-) po kilkanascie razy dziennie. Podczas cwiczen niczego juz nie potrzebujemy, zeby lezal grzecznie. Dziekuje Pani z calego serca za to, co Pani robi dla naszego syna i dla nas. Za mila i rodzinna atmosfere, za to, ze czujemy sie u Pani dobrze. Dziekuje za kazda pomoc i cenne wskazowki.
Pozdrawiam
Sylwia


Adam Budziński
2 lutego 2014

adam1adam2Za namową kilku rodziców niepełnosprawnych dzieci postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jedno miejsce i spróbować jeszcze jednej metody terapii. We wrześniu udaliśmy się pierwszy raz do Gabinetu Terapeutycznego SPES w Bydgoszczy, gdzie realizowany jest program terapeutyczny dr Swietłany Masgutowej.
„Główną koncepcją programu jest układ ruchów pierwotnych przedstawiających naturalne, genetycznie zaprogramowane wewnętrzne zasoby człowieka.
W ramach tej koncepcji następuje usprawnienie zaburzonych schematów odruchów przeszkadzających rozwojowi motoryki kontrolowanej dziecka lub osoby dorosłej. Koncepcja jest ukierunkowana na zabezpieczenie odpowiedniego neurologicznego funkcjonowania.”
Turnus trwał 5 dni, codziennie 6 godzin terapii. Wyjazd okazał się strzałem w dziesiątkę. Aktualnie jesteśmy po trzech turnusach i z niecierpliwością czekamy na kolejny.adam3 Adaś wreszcie zaczyna używać prawej rączki, prawie w ogóle nie przywodzi już kciuka, jest widocznie bardziej ruchliwsza. Wczoraj próbował złapać piłkę w dwie rączki i nawet całkiem nieźle mu to wychodziło J Poza tym jest coraz mądrzejszy, rozumie wszystko co się do niego mówi. Plecki też są w lepszej formie, coraz dłużej utrzymuje się w siadzie. Na drugim turnusie po raz pierwszy przez kilka sekund samodzielnie utrzymał pozycję czworaczą. Poza tym Pani Barbara Olasiewicz (nasza wspaniała terapeutka) jako pierwsza odważyła się na masaż języka Adasia. To trudna sprawa, bo Adaś cokolwiek dostawał do buzi, od razu zgryzał zębami i potem sam nie wiedział jak puścić (szczękościsk). Za sprawą pani Basi nauczyłam się masażu języka Adasia i teraz nasz łobuz ma codziennie masowany język. Dzięki temu mniej się ślini i lepiej radzi sobie z jedzeniem.


Olaf H.
luty 2016

Olaf urodził się w 2012 r. z obniżonym napięciem mięśniowym (hipotonia), asymetrią ciała, miał na samym starcie wiele problemów min. trudności w piciu, ssaniu, duże problemy z zasypianiem i samym spaniem (często w nocy budził się i był niespokojny). Chodzić zaczął w 20 miesiącu życia ale bardzo niestabilnie. Do tego pojawiły się problemy z mową, jest ona opóźniona, Olaf otrzymał z PPP "Opinię o wczesnym wspomaganiu rozwoju" z powodu ogólnego opóźnienia psycho-ruchowego. Muszę tu zaznaczyć, że dodatkowo Olaf jest bardzo szybki, zwinny ale zaburzona jest koncentracja, co znacznie utrudniało pracę z Logopedą, który na stałe zagościł w naszym "grafiku" obowiązków.
Do Pani Basi Gilewskiej trafiliśmy z Olafem pierwszy raz w lipcu 2015 r.
Dzięki regularnej terapii u Pani Basi metodą: "Neurosensomotorycznej Integracji Schematów Odruchów" dr S. Masgutowej oraz "Terapii Kończyn Górnych" metodą mgr Barbary
Gilewskiej zauważyliśmy bardzo duże zmiany przede wszystkim w zachowaniu Olafa. Znacznie wyciszył się jego układ nerwowy, skończyły się kłopoty ze snem i co za tym idzie dziecko lepiej funkcjonuje w ciągu dnia. Praktycznie po drugiej terapii pojawiły się pierwsze słowa Olafa. Świadomie powiedział Mama i Tata (w wieku 2,5 roku nie mówił nawet tego!), a z czasem pojawia się ich coraz więcej. W wyniku stwierdzonej nadwrażliwości dotykowej ciała Olaf nie lubił się przytulać ani posiedzieć na kolanach, trwało to dosłownie kilka sekund. Teraz potrafi już objąć nas rączkami, bardzo lubi być głaskany no i przede wszystkim nareszcie w spokoju posiedzi przeglądając książeczki :)
Trapia pomaga w pracy Logopedzie ponieważ dziecko jest bardziej skupione na wykonywaniu poleceń, lepiej się koncentruje, zmniejszył się znacznie ślinotok. Olaf naśladuje też praktycznie wszystkie dźwięki. Zaczął też stabilniej chodzić, podskakiwać obunóż, stał się jeszcze bardziej zwinny.
Będziemy na pewno korzystać z terapii tak długo, jak się da ponieważ widzimy efekt pracy Pani Basi, Pani Elizy i Pani Martyny.
Mama Olafa Pani Izabela


Wiktor
luty 2019
 
Wiktor przyjeżdża na terapie od września 2018 r. tj. od 6 miesięcy
- lepiej przesypia noce, dużo rzadziej się budzi w nocy, szybciej zasypia ponownie jeśli się wybudzi
- przestał zgrzytać zębami
- Wiktor przestał zgryzać smoczki od butelek, zużywaliśmy 2 tygodniowo, teraz wystarczy 1 na kilka tygodni
- Wiktor zrozumiał jak korzystać z toalety, został generalnie odpieluchowany, nawet w nocy budzi się i korzysta z nocnika
- Wiktor zaczął gaworzyć, lepiej się z nami komunikuje. Jest bardziej wyciszony.
- Wiktor częściej reaguje na swoje imię, chętniej wykonuje polecenia.
- Poprawiły się kontakty z innymi dziećmi.

mama
Białe Błota 18-02-2019

Agatka

Urodziłam się 24 maja 2009 roku. Rodzice byli bardzo szczęśliwi, gdyż mając już syna pragnęli córki. Urodziłam się nieduża, a nawet można powiedzieć, że maluśka, ale zdrowa i pełna chęci do życia. Zaraz po porodzie umiałam ssać i wiedziałam gdzie jest mi najlepiej – w ramionach mojej mamy! Jednak brak jej świadomości na temat szczepień, pozwolił na to, abym została zaszczepiona wszystkim tym, na co szczepi się noworodki. Do domku wróciłyśmy po drugiej dobie pobytu w szpitalu. Pierwsze trzy miesiące mojego życia upływały mi w ciszy, na łonie natury, z dala od hałasu i nadmiaru ludzi. Byłam karmiona piersią i nie tolerowałam smoka... to nie dla damy – myślałam! W czwartym miesiącu życia mój apetyt osłabł, nie chciałam nic jeść co nie było mlekiem mamy, nie piłam soczków ani herbatek. Zmartwieni rodzice chodzili ze mną do rodzinnego lekarza, aby kontrolować wagę, jednak uspokajał ich tym, iż jestem drobna, szczuplutka i z pewnością nie potrzebuje dużo jeść aby dobrze się rozwijać.    W pewien październikowy weekend nic nie zjadłam, może troszkę popiłam mleczka i to wszystko. Waga stała w miejscu, przez ponad trzy tygodnie nie przytyłam ani grama. Rodzice zabrali mnie do innego lekarza pediatry i zaczęło się... niska masa ciała, brak prawidłowej trakcji głowy, brak prawidłowego do wieku podparcia w pozycji na brzuchu, nie przewraca się z brzucha na plecy i odwrotnie, zbyt mocno zaciska piąstki... do szpitala i to natychmiast! usłyszała moja mama. Zrobili mi szereg badań z krwi i moczu, ale wszystko było w normie, poza niskim poziomem żelaza. Zatem mój mały apetyt nie był spowodowany ani infekcją dróg moczowych, ani też zaawansowaną anemią. Zrobiono mi także USG główki, gdyż niepokoił ich mój stan fizyczny. Zmian żadnych nie wykryto, ale w dniu wypisu otrzymałyśmy skierowanie do neurologa dziecięcego. Byłam u trzech neurologów i każdy miał inną opinię na temat mojego stanu zdrowia. Jedni twierdzili, że potrzebna jest intensywna rehabilitacja a inni, że dzieje się ze mną coś bardzo złego i natychmiast muszę się zgłosić na oddział chorób zakaźnych czy też neurologii dziecięcej.
W grudniu 2012 roku trafiłam po raz pierwszy do Wojskowego Szpitala w Bydgoszczy na oddział neurologii dziecięcej. Lekarz rehabilitant stwierdzili, że: nie obracam się na boki i brzuch, nie lubię leżeć na brzuchu, położona na brzuchu nie przekładam kończyn górnych, unoszę głowę, brak u mnie stabilizacji miednicy, robię „kołyskę”, nie pełzam, nie obracam się nawet wokół osi, nie utrzymuje wymuszonego podporu na przedramionach, brak reakcji podporowych, nie chwytam zabawek, zaczynam chwytać własne podudzia i zabawki, nie wykazuje reakcji spadochronowych, a wzmożone napięcie mięśniowe kończyn dolnych należy obserwować, mam dobry kontakt emocjonalny. Wynik badania toksoplazmozy był ujemny. Natomiast wynik cytomegalii był podwyższony, ale także ujemny. Stwierdzono, że moja mama musiała przejść wirusa cytomegalii przed ciążą, jednak wynik ten nie daje podstaw do tego, aby sądzić, iż mój stan fizyczny jest uzależniony od niego. Aminokwasy w moczu i surowicy - prawidłowe. Z takimi informacjami wróciliśmy do domu, nadal bez diagnozy - bez ostatecznej diagnozy. Po powrocie byłyśmy u pani rehabilitant, która zaleciła wykonywanie nam paru ćwiczeń. Od drugiego stycznia zaczęłam codziennie chodzić na rehabilitację. Męczyli mnie po 30 minut dziennie. Nie było to ani zabawne ani miłe jak dla mnie. Jednak mama z uporem maniaka każdego dnia woziła mnie na te ćwiczenia. Na początku marca znowu pojechałyśmy do Bydgoszczy, do szpitala, gdyż wdrożona rehabilitacja nie wnosiła żadnej poprawy w mój ruchowy rozwój. Konsultacja logopedyczna wykazała, że: moja mowa jest czynna na poziomie 6 miesiąca życia, wydaje dźwięki zbliżone do głosek, mam podcięte wędzidełko a ślinotok spowodowany jest ząbkowaniem. Natomiast konsultacja rehabilitacyjna wykazała, że: sama nie siedzę, posadzona nie siedzę, nie obracam się na brzuch, bardzo nie lubię leżeć na brzuchu i uciekam z brzucha na plecy przez prawe ramię, w ułożeniu na brzuchu sama przełożę kończyny górne z trudem do linii barków, stymulowana uzyskam asymetryczny (L.P), podpieram się na przedramionach i utrzymuje tę pozycję dość długo, brakuje mi stabilizacji miednicy, często moje rączki „pływają”, kciuki w dłoni, leżąc na plecach zbliżam kończyny górne do linii środkowej, bawię się nimi, chwytam stopy, włożoną zabawkę przekładam z ręki do ręki, nadal nie wykazuje reakcji spadochronowych, mam nieco wzmożone napięcie w kończynach dolnych, nie pełzam,   nie utrzymuje czworaczej pozycji, mam małą główkę 43 cm!, natomiast mój kontakt emocjonalny jest prawidłowy. Wnioski: opóźnienie rozwoju ruchowego o niejasnej etiologii. Konsultacja psychologiczna: mój rozwój psychomotoryczny jest pomiędzy 6 a 7 miesiącem życia. Wskazana jest stymulacja rozwoju myślenia i zabawy, ćwiczenia chwytu i koordynacji wzrokowo-ruchowej, wzmacnianie reakcji na imię, łączenie nazw z przedmiotami i czynnościami, proste polecenia poparte gestem. Neurologicznie stwierdzono u mnie małogłowie. Zasugerowano nam także, że może doszło do okołoporodowego niedotlenienia. W trakcie hospitalizacji pobrano krew na badanie metodą tandemowej spektrometrii mas oraz mocz na GCMS. Zalecono RM głowy w okresie letnim. Wynik profilu kwasów organicznych w moczu metodą GCMS wykazał podwyższony kwas 2 – ketoglutarowy oraz podwyższony kwas mlekowy, a także silny kwas bursztynowy, 2- hydroksyglutarowy oraz kwas metylomalanowy i metylocytrynowy. Wykryto także podwyższoną ketonurię z acydurią dwukarboksylową C5. Stwierdzono, że badania należy powtórzyć, jednak wynik nie wskazuje na wrodzone wady metaboliczne. Natomiast wynik Tandemowej Spektrometrii Mas był prawidłowy. W związku  z powyższymi nieprawidłowościami pod koniec kwietnia trafiłyśmy ponownie do szpitala w Bydgoszczy, gdzie powtórzone badania wykazały ponownie podwyższone wartości powyższych kwasów. W związku z tym, otrzymałyśmy skierowane do Centrum Zdrowia Dziecka, w celu powtórzenia kolejnych badań. Wykonane ponownie USG głowy nie wykazało żadnych zmian. Od czterech miesięcy jeżdżę codziennie na rehabilitację. Nie wiedzą co się dzieję, że wdrożona rehabilitacja nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Od naszej rehabilitantki trzymałyśmy numer telefonu do Pani Kamili, która po pierwszej wizycie skierowała nas do Pani Barbary Gilewskiej. Na początku maja po raz pierwszy byłyśmy w gabinecie SPES w Bydgoszczy. Mając 11. miesięcy, nadal nie siedziałam, nie podpierałam się, nie przewracałam się z pleców na boki ani na brzuch. Jedynie położona na brzuchu po chwili zmagań udawało mi się przewrócić na plecy. Nadal nie chętnie sięgałam po zabawki, ani nie wyrażałam większej chęci posiadania ich. Szyja oraz okolice karku były bardzo mocno spięte, co mogło być przyczyną, że nie chętnie wyciągałam dłonie do przodu, słabo też i nie chętnie kręciłam głową, tak jak bym nie miała szyi..... Pani Basia dała nam już na pierwszej wizycie odrobinę nadziei, że będzie ze mną lepiej... i tak się zaczęło... Jeździliśmy na terapię do Pani Basi co tydzień, a nawet co dwa. W między czasie jeździłam raz lub dwa razy w tygodniu na rehabilitację. Z każdym mijającym tygodniem robiłam bardzo malutkie postępy. Nadal mało jadłam i nie chciałam nic gryźć. Moja waga ciała ciągle była niska i stała prawie w miejscu. W maju byłyśmy w poradni audiologicznej. Słuch mam bardzo dobry, co nas wszystkich cieszy. W lipcu zaczęłam przyjmować żelazo, co spowodowało, że mam większy apetyt. Pod koniec lipca byłam u Pani Basi na STP przez 5 dni. Około 7 sierpnia zaczęłam posadzona siedzieć, po paru dniach zaczęłam sama siadać i stać przy meblach. Do Centrum Zdrowia Dziecka pojechaliśmy 13 sierpnia 2013 roku z diagnozą: Opóźnienie rozwoju psychoruchowego z dwukrotnie stwierdzonym nieprawidłowym wynikiem badania kwasów organicznych w moczu metodą GCMS. Wykonane tam badania były prawidłowe, co nas bardzo cieszy, ale nadal jesteśmy bez diagnozy! Będąc w CZD nauczyłam się wstawać przy szczebelkach łóżeczka. Na początku września zaczęłam raczkować. Po kolejnej wizycie u Pani Basi zaczęłam pomalutku stawiać pierwsze kroki i tak z początkiem października zaczęłam samodzielnie chodzić. W poradni neurologicznej byli bardzo zdziwieni na mój widok. Stan fizyczny jaki im zaprezentowałam na wizycie lekarskiej onieśmielił ich wszystkich. Pani neurolog nie ma pojęcia co się stało, że tak zaczęłam się rozwijać! Nie umie też powiedzieć co było przyczyną mojego poprzedniego stanu! Mam świetny kontakt emocjonalny, rozumie co do mnie mówią, czego mi nie wolno i czego ode mnie oczekują, ale ja również wiem czego chcę, kiedy jest mi źle a kiedy cudownie. Badany słuch w poradni audiologicznej jest prawidłowy, ale za pół roku znowu będziemy jechać do kontroli. Lekarz rodzinny oniemiał z wrażenia, gdyż nie widział mnie 4 miesiące, a ostatnio jak u niego byłyśmy to leżałam.... Dziś widzi we mnie zdrowe dziecko – tak powiedział jak wychodziłyśmy z gabinetu, nawet mu pomachałam na do widzenia – a niech się cieszy!!! Mam jeszcze problemy z mową, gdyż bardzo mało wydaje dźwięków, mało mówię i nie powtarzam sylab. Obecnie na rehabilitację nie chodzę, jedynie co około dwa tygodnie jeździmy na terapie do Pani Basi, do Bydgoszczy.

Co było przyczyną, że nie rozwijałam się jak zdrowe dziecko? Szczepienia.... stres... czy wirus... tego nie wiemy i pewnie na to pytanie nikt nam już jednoznacznie nie odpowie. Teraz cieszymy się już tylko z tego co mamy, i nie chcemy nic więcej....

Agatka z rodziną

Dopisek mój - Obecnie Agatka jest w pełni samodzielna, zgodnie z wiekiem rozwija się w sferze fizycznej , intelektualnej, poznawczej, emocjonalnej. Jest zabawna , wesoła pełna radości. Agatka uczęszcza na terapię do neurologopedy 1 x w tygodniu , mówi jest radosna , uśmiechniętą dziewczynką, broi i jest radością dla rodziców.


© copyrights by CENTRUM TERAPEUTYCZNE SPES | BARBARA GILEWSKA